Tajemnice różańcowe - jasełka czy medytacja
Tak sobie pomyślałem, że niektóre tajemnice różańcowe są nieco "jasełkowe". Mówimy o rozważaniu, medytacji czy choćby tylko o modlitwie opartej o tajemnice. No a o czym można medytować choćby przy tajemnicy "Jezus odnaleziony w świątyni"? Co ma spowodować taka anegdotka z dziecinnych lat. To samo można byłoby powiedzieć o Nawiedzeniu Elżbiety, Ofiarowaniu w świątyni czy niektórych tajemnicach bolesnych. Jakieś historyjki, anegdotki z życia. Może to było dobre tysiąc lat temu dla ciemnych pogan, których trzeba było przekonać do "bóstwa" Jezusa. Przecież my już wierzymy w Jezusa, wiemy, o czym nauczał. Dziś Różaniec nie musi już być "lekcją religii", dziś różaniec jest chyba bardziej przede wszystkim formą modlitwy a nie eventem religijnym. Mam na myśli modlitwę przy pomocy Różańca a nie klepanie zdrowasiek na przykład przed pogrzebem.
A przecież są takie tematy jak: osiem błogosławieństw, rozmowa z Nikodemem, nauka o źdźble w oku, o pannach mądrych i głupich i tak dalej, i tak dalej.
Dodanie Tajemnic światła wydaje się być krokiem w dobrą stronę, ale pojawia się pytanie, dlaczego tylko pięć nowych tajemnic. No i znowu taka na przykład tajemnica o weselu w Kanie Galilejskiej to znowu jasełka nie wiadomo co mające powodować.
Komentarze
Prześlij komentarz